Promienie słońca dobijały się przez okno. A za szybą można było zauważyć tętniący życiem Londyn. Pozytywnie nastawiona na nowy dzień- co do mnie nie jest podobne- wstałam i skierowałam się do łazienki by wziąć poranny prysznic. Następnie ubrałam się w jakieś przyzwoite ubrania i poszłam do kuchni zjeść obiado-śniadanie, ponieważ dochodziła już 13.30 Przyczyną późnego wstania było siedzenie do późna, gdyż byłam pochłonięta książką wypożyczoną z pobliskiej biblioteki Zebrałam swoje najpotrzebniejsze rzeczy do małe torebki a w rękę wzięłam jakiś notes i długopis by zanotować dokładne miejsce pracy bo zapewne zanim doszłabym do domu zapomniałabym podstawowych informacji jak gdzie znajduje się miejsce pracy. Od wielu dni, a może nawet lat nie czułam się tak dobrze. Humor mi naprawdę dopisywał. Szłam ulicami Londynu kierując się pod podany przez Harrego adres.
- Coś jeszcze ?- spytał brunet z uśmiechem na twarzy.
-Ja.. no - zaczęłam się jąkać A moje bojowe nastawienie,które zawsze przy mnie było gdzieś sobie poszło. Nie byłam jeszcze w takiej sytuacji. Nigdy.
-Lou kto to przyszedł? - wyłonił się za pleców chłopaka, no cóż kolejny chłopach. Brunet krótko ścięty. Gdy mnie zobaczył odrazu się uśmiechną.
-Cześć. Ty pewnie do Harrego. Zaraz przyjdzie. Wchodź, proszę nie stój tak. - odezwał się do mojej osoby.
-Co Harry mnie zdradza?Ja mu dam w nocy popalić. - zażartował Louis.
-Nie popisuj się idioto. Zayn cię wołał.Idź już. - odpowiedział mu brązowooki Liam. Pasiasty poszedł w kierunku jakiegoś pokoju. A ja z Paneyem udałam się do kuchni.
-Przepraszam Cię, ale Louis już taki jest wiec trzeba się przyzwyczaić. Kawy albo herbaty?
-To drugie. Nie przepadam za kawą.
Liam przygotował nam napoje i siadł przy stole.
-Harry powinien zaraz być. Pojechał załatwić kilka spraw z Paulem. Wytłumaczył mi o co chodzi. Nie martw się pomożemy ci. Mamy też pewną propozycję, ale nie wiemy czy się zgodzisz.
-Dziękuje Wam. Pomagacie właściwie nieznanej osobie. - zaczęłam odpowiadać pewniejsza siebie.
- To naprawdę nie problem. - uśmiechnął się. - A wiec,może zapoznam cię z chłopakami. Chodźmy do salonu. - Wyszliśmy z kuchni i skierowaliśmy się do pokoju. Był bardzo łanie urządzony. Kanapy skórzane duży,płaski telewizor i futrzasty,biały dywan. Wszystko ładnie się ze sobą komponowało. Byłam ciekawa jak wyglądają pokoje chłopaków. - Ej ludzie cisza.- Wrzasną Liam. Moglibyście się zachować jakoś przyzwoicie. Mamy gościa. Wszystkie twarze w trybie natychmiastowym obróciły się w moją stronę. - A wiec to jest Louis,którego już poznałaś.- Wskazał na bruneta.- To Niall i Zayn. No i ja Liam. Chłopaki a to jest... No właśnie ...
-Jestem Amanda. -Z Haarym jeszcze nic nie mówiliśmy ale, Amy będzie- zaczął Liam.
-Pracować. U nas jako nasza charakteryzatorka. - dodał Harry,który nie wiadomo kiedy się pojawił.
-Co?! - spytałam zaskoczona. - Czy to nie lekka przesada, Harry?
-Ależ,skądże. Melanie i tak by długo nie popracowała.- odpowiedział.
-Świetnie. -Zaczęli przekrzykiwać jeden przez drugiego.
- No i bardzo ładna w porównaniu do tego starego babsztyla. -uśmiechną się Lou.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
A teraz pytanie do czytelników. Wolicie rozdziały więcej a rzadziej czy częściej a mniej? :)
Jak mnie najdzie wena, to może jeszcze coś na jutro wyskrobie :p
Tak wg.to ktoś to czyta ? Nie zanudzam Was? Piszcie w komentarzach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
:)